Models
Home/ Models/

Historia ekranu iPhone X: Jak jeden wyświetlacz zmienił smartfony

I. Apple czekał dziesięć lat, zanim sięgnął po OLED

Jesienią 2017 roku Apple wypuścił iPhone X. Wielu osobom umknął wtedy pewien szczegół: przez całą poprzednią dekadę firma korzystała wyłącznie z wyświetlaczy LCD.

Od pierwszego iPhone’a do iPhone 7 – Apple przyglądał się technologii OLED. Samsung stosował ją we własnych telefonach już w 2010 roku, ale Apple nie decydował się na ten krok. Powód był prosty – według Apple OLED wciąż nie spełniał oczekiwań. Kolory były niedokładne, jasność niewystarczająca, pojawiały się też obawy o żywotność. Czekali więc siedem lat.

W 2017 roku w końcu nadeszła ta chwila. Warunek był jednak ostry: ekran musiał powstać według standardów Apple, a nie być gotowym rozwiązaniem Samsunga. Tak powstał 5,8-calowy ekran iPhone X o rozdzielczości 2436 × 1125, zagęszczeniu pikseli 458 ppi i współczynniku kontrastu 1 000 000:1. Apple nadało mu nazwę „Super Retina display”.

Ten wyświetlacz różnił się od wszystkiego, co Apple pokazał wcześniej. Czerń była prawdziwa – piksele OLED mogą się całkowicie wyłączyć. Podczas oglądania filmów w HDR jasne sceny raziły w oczy, a ciemne zapadały w niemal doskonałą czerń. Każdy, kto wtedy przeszedł na iPhone X, wie, że spojrzenie na ekran iPhone 7 dawało wrażenie, jakby kolory nagle straciły głębię.

II. Ekran, który sprawił, że Home button zniknął na zawsze

Ekran iPhone X przyniósł nie tylko lepszą jakość obrazu – zmienił też całą konstrukcję telefonu.

Wcześniejsze iPhone’y musiały zostawiać miejsce pod ekranem na przycisk Home, do tego dochodziła górna i dolna ramka, co ograniczało stosunek powierzchni wyświetlacza do obudowy. Ekran iPhone X był jednak elastycznym panelem OLED – można było zagiąć dolny obwód na tylną stronę, dzięki czemu dolna ramka znacznie się zmniejszyła. W połączeniu z „notchem” na górze przód telefonu stał się niemal w całości wyświetlaczem.

Mówiąc o notchu – ten projekt spotkał się wtedy z ostrą krytyką. Wielu uważało go za brzydki i niegodny Apple. Ale kilka miesięcy później jeden za drugim chińscy producenci smartfonów wprowadzali modele z notchem. Krytyka krytyką, ale wszyscy kopiowali. Patrząc z perspektywy czasu, ekran iPhone X wymusił ten kompromis konstrukcyjny – w notchu musiało zmieścić się osiem elementów, w tym przedni aparat, projektor punktowy, czujnik zbliżeniowy i czujnik światła otoczenia. Apple chciał zachować Face ID i jednocześnie osiągnąć efekt ekranu wypełniającego cały przód – technicznie nie było innej drogi.

III. Jeden ekran kosztował tyle, co jedna czwarta całego telefonu

Jak drogi był ekran iPhone X?

Z ówczesnych raportów z rozbiórki wynika, że sam wyświetlacz kosztował od 110 do 160 dolarów. Dla porównania: cena startowa iPhone X wynosiła 999 dolarów, czyli ekran stanowił prawie jedną czwartą wartości urządzenia. Wiele średniopółkowych telefonów z Androidem miało całkowity koszt komponentów niższy niż ten jeden ekran.

W łańcuchu dostaw Samsung był wyłącznym dostawcą. Apple negocjował warunki przez blisko dwa lata. Mówiło się, że Samsung wydzielił dwustuosobowy zespół, który na pełny etat pracował nad rozwojem tego wyświetlacza. Dopiero w 2018 roku LG został drugim dostawcą, przerywając monopol Samsunga.

Apple godził się na te koszty, ponieważ ekran iPhone X niósł ze sobą mnóstwo nowych technologii. Miał działać z 3D Touch na wyświetlaczu OLED, pomieścić warstwę czułą na nacisk w bardzo cienkiej obudowie, a do tego obsługiwać True Tone – automatyczne dopasowywanie balansu bieli do światła otoczenia. Połączenie tych wszystkich rozwiązań sprawiało, że cena musiała być wysoka.

IV. Jeden ekran otworzył nową erę

Cykl życia iPhone X nie był długi. Po premierze iPhone XS w 2018 roku model zniknął z oferty. Jego wpływ jest jednak odczuwalny do dziś.

To od iPhone X Apple stopniowo zaczął przechodzić na OLED. W 2020 roku cała seria iPhone 12 korzystała już z wyświetlaczy OLED. Po premierze iPhone 16e w 2025 roku Apple usunął ze swojej oficjalnej oferty ostatni model iPhone SE z ekranem LCD – tym samym era LCD w iPhone’ach dobiegła ostatecznego końca.

Ekran iPhone X udowodnił też coś jeszcze: konsumenci są gotowi płacić za naprawdę dobry wyświetlacz. Przed iPhone X wielu użytkowników nie zwracało uwagi na parametry ekranu. Kiedy jednak raz przeszli na Super Retina display, powrót do zwykłych wyświetlaczy był praktycznie niemożliwy. Podobnie jak w przypadku ekranu Retina w iPhone 4 – gdy już zobaczyło się dobrą jakość, nie dało się jej nie zauważać.

V. Na koniec

Dziś każdy nowy iPhone ma lepsze parametry wyświetlacza niż ekran iPhone X. Wyższą jasność, wyższe odświeżanie, a nawet brak notcha. Ale to poczucie przeskoku – z telefonu z ramkami do urządzenia, którego przód to niemal w całości ekran – rzadko się powtórzyło.

Ciekawostką jest, że nawet dziś na rynku wtórnym wciąż można spotkać osoby szukające iPhone X. Wielu kupuje go jako telefon zapasowy, a powód jest zaskakująco podobny: ekran iPhone X wciąż prezentuje się znakomicie, a do tego telefon jest lekki i leży w dłoni lepiej niż wiele późniejszych flagowców.

To pokazuje, że dobry wyświetlacz ma żywotność znacznie dłuższą niż sam produkt, w którym został zamontowany. Ekran iPhone X jest już historią, ale standardy, które wyznaczył – wysoki kontrast, szeroka gama kolorów, True Tone, konstrukcja z ekranem wypełniającym przód – do dziś pozostają tym, co w każdym smartfonie uznajemy za normalne.






Mobile/WhatsApp:

8617399988678

Phone:

+86-755-23032766

Email:

sales@jhscreen.com